AZS i łuszczyca – żyła złota dla branży, która chce nas bez końca leczyć… Pytanie, czy chce wyleczyć?! 


Zmagania pacjentów, chorych i opiekunów nie tylko z chorobą, ale i branżą, w interesie której nie jest najwyraźniej wyleczyć, co raczej leczyć bez końca, to temat bardziej na książkę, a nie jeden artykuł.  

Z tym samym systemem walczyć muszą niestety równiez badacze, naukowcy i mniejsi producenci nowatorskich rozwiazan i terapii.

Opisuję tutaj jedną z takich historii, która ciągnie się już kilkanaście lat i choć jej początek to niesamowite, nagradzane na świecie odkrycia najtęższych umysłów polskiej nauki, to do dzisiaj „system” zdaje się ignorować ich osiągnięcia, które przecież mogłyby pomóc milionom chorych.

Atopowe zapalenie skóry (AZS), łuszczyca czy łojotokowe zapalenie skóry to schorzenia, z którymi zmagają się miliony ludzi na całym świecie. Szacuje się, że 20-25% dzieci w krajach rozwiniętych cierpi na AZS, a część z nich nigdy z tego nie wyrasta.
Osoby zmagające się z tymi schorzeniami często prowadzą nierówną walkę, która zdaje się jedynie maskować najbardziej uciążliwe objawy, nie rozwiązując jednocześnie problemu u podstaw. Tradycyjne metody leczenia opierają się na stosowaniu sterydów i antybiotyków, które mogą prowadzić do licznych skutków ubocznych przy długotrwałym użytkowaniu.

Do tego dochodzi bardzo osobliwe funkcjonowanie systemu skupiającego lekarzy, gabinety kosmetyczne, firmy farmaceutyczne, hurtownie farmaceutyczne, apteki, ale i samych chorych czy opiekunów.
Uogólniając wygląda to tak, jakby pomimo ogłaszanych co chwilę nowych odkryć w tej materii, rozwój medycyny w zakresie AZS, ŁZS, etc. wyhamował dwie dekady temu i wciąż jest jeden główny scenariusz dla wszystkich potrzebujących – sterydy i antybiotyki przy stanach ostrych i hektolitry emolientów na co dzień dla wszystkich, żeby jakoś dało się funkcjonować. 

Mówimy więc o chwilowym zaleczaniu ostrych zmian i zmiękczaniu tych średnich.
To tyle. I choć pojawiają się nowatorskie metody skupiające się na celowanych lekach biologicznych i inhibitorach kinaz Janusowych (JAK), to albo są ignorowane, albo nie są refundowane lub zwyczajnie nie są dostępne. I jak to w przypadku lekarzy bywa bardzo często – nawet nie pochylają się oni nad metodami innymi niż te „rekomendowane” przez koncerny farmaceutyczne. Większość lekarzy pogardliwie spogląda przecież na zioła, medycynę wschodnią czy choćby leczenie dietą, niezależnie od ich potwierdzonej skuteczności. 

Lekarze zdają się nie szukać nowych dostępnych rozwiązań, a pacjenci są tak zrezygnowani, że na internetowych forach wymieniają się tylko nazwami kolejnych emolientów, które akurat w ich przypadku dały chwilę wytchnienia. Nawet tam da się zauważyć brak wiary dla nowych odkryć i rozwiązań. 

Osoby dotknięte stanami zapalnymi skóry z jednej strony desperacko szukają ratunku, a z drugiej nikomu już nie wierzą, a już najbardziej firmom produkującym kolejne preparaty.

Firmy kosmetyczne natomiast konkurują między sobą ceną swoich emolientów, coraz bardziej zaniżając tym samym ich jakość i skuteczność działania. Emolienty, co do zasady, nie poprawiają stanu skóry – poprawiają na chwilę komfort. Ale tylko na chwilę, bo efekt nie utrzymuje się na skórze długo. Trzeba zatem znów smarować, więc opakowania muszą być duże. Duże i tanie, bo produktu „schodzi” sporo, a ludzi nie stać. No więc są duże i tanie, a przez to składają się głównie z „wody”. 35zł za kilogram preparatu?! Przecież to nie ma prawa działać… Te droższe działają lepiej, ale nadal możemy mówić przede wszystkim o efekcie ulgi, a nie rozwiązaniu problemu.
Dla producentów emolientów to złoty biznes – pacjent nie zdrowieje, tylko jest mu odrobinę lepiej. O ile nieprzerwanie stosuje ich produkty.

W całym tym błędnym kole zapominamy o jednej kwestii – AZS, ŁZS, etc. to STANY ZAPALNE!
Dlatego w leczeniu włącza się sterydy, bo ich podstawową cechą jest właśnie gaszenie stanów zapalnych. I robią to świetnie, ale nie są obojętne dla organizmu. 

Zamiast więc skupiać się wyłącznie na poprawie komfortu, trzeba szukać innych sposobów na gaszenie stanów zapalnych, a komfort pojawi się w następstwie ich tegoż właśnie ugaszenia! Jeżeli nie da się usunąć przyczyny (ta może być genetyczna, autoimmunologiczna, alergiczna, etc.) to należy wyeliminować objawy w postaci wspomnianych stanów zapalnych najbardziej skutecznie i najbardziej nieinwazyjnie, jak to możliwe. 

Kwasy wielonienasycone to mistrzowie w gaszeniu stanów zapalnych!

Zdjęcia zrobione przed zastosowaniem Alaceum i trzy dni od pierwszej aplikacji. 

Kwasy tłuszczowe Omega 3 są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Liczne badania naukowe wskazują na ich właściwości przeciwzapalne i regeneracyjne. Badania opublikowane w “Journal of Clinical Investigation” wykazały, że kwasy Omega-3 mogą hamować produkcję cytokin prozapalnych, co przekłada się na zmniejszenie stanów zapalnych w organizmie. Już przy pandemii Covid-19 na świecie pojawiały się opracowania naukowe sugerując włączenie dużych dawek kwasów Omega 3 do leczenia najciężej chorych.
Przy zakażeniu Covidem najbardziej niebezpieczna okazywała się… reakcja zapalna organizmu, czyli tzw. burze cytokinowe. I właśnie duże dawki kwasów Omega radziły sobie z tymi stanami zapalnymi wyjątkowo dobrze. 

Stosowane miejscowo na skórę, kwasy Omega w postaci monoestrów (nie tran, nie olej lniany, etc.) mogą przenikać przez barierę naskórkową, a w odpowiednich proporcjach i w obecności innych kluczowych substancji czynnych potrafią wywierać silne działanie przeciwzapalne i wspomagać regenerację skóry.

Historia monoestrów oleju lnianego – od suplementu do innowacyjnej terapii

Jak się okazuje… Omega Omedze nie równa!!

Większość ludzi kojarzy kwasy Omega 3 z olejem rybim, czy tranem. Jest to wynik dziesięcioleci działań marketingowych koncernów przetwórczych i milionów dolarów wydanych na reklamę tych produktów. 

Prawda jest jednak taka, że ryby nie produkują kwasów Omega 3. Organizmy ryb, te na początku łańcucha pokarmowego, przerabiają jedynie pierwotne, roślinne kwasy ALA pozyskane wraz z pokarmem na kwasy wtórne – EPA i DHA, podobnie jak czynią to organizmy ludzkie.

Innymi słowy – jeżeli hodowlany łosoś nie dostaje karmy bogatej w Omega 3 ALA, to jego tłuszcz nie będzie zawierał kwasów Omega. 

Człowiek przyjmując kwasy Omega z ryb faktycznie korzysta z ich dobrodziejstw, jednak wiąże się  to z pewnymi ryzykami i… niedogodnościami. No i tylko przez chwilę. Proces pozyskiwania i przetwarzania oleju z ryb oraz zapewnienia mu trwałości w butelkach czy kapsułkach, to niemały kawałek tablicy Mendelejewa i ogromne obciążenie środowiskowe. 

Ponadto kwasy wtórne (EPA i DHA) działają w naszych organizmach jedynie 3 godziny, można je przedawkować, a przez fakt, że 95% z nich to zjełczały olej, źle działają na nasz układ trawienia.

Rozwiązaniem jest więc przyjmowanie kwasów ALA, czyli tych pierwotnych, podobnie jak czynią to ryby na początku łańcucha pokarmowego i konwertowanie ich na kwasy EPA i DHA w naszych własnych organizmach dokładnie w takiej ilości, jaka jest nam potrzebna.

To trochę tak, jakbyśmy porównali jedzenie żywności przetworzonej i tej, którą sami przyrządzamy w domu z najlepszych podstawowych składników. Jedną i drugą można się najeść, ale to ta domowa jest dla nas po stokroć lepsza. Podobnie jest z przyjmowaniem kwasów ALA.

To najlepsza i najzdrowsza metoda, ale jest jeden haczyk – konwersja kwasów ALA w EPA i DHA jest stosunkowo niewielka, więc kwasów ALA należy dostarczyć odpowiednio dużo, co w normalnej diecie nie jest łatwe. 

I tak właśnie powstała idea stworzenia monoestów kwasów Omega 3 – najbardziej skondensowanej i najlepiej przyswajalnej ich formy na świecie. 

Monoestry oleju lnianego zostały wynalezione, a proces ich wytwarzania opatentowany przez wrocławskiego uczonego, dr Andrzeja Vogta kilkanaście lat temu, za co on jego zespół z Uniwersytetu Wrocławskiego otrzymali na międzynarodowych konkursach naukowych aż osiem złotych medali. Dziesięć lat temu wprowadzone zostały na rynek pod marką essentiALA, jako suplement diety i nutraceutyk.
Początkowo stosowane wewnętrznie, miały na celu dostarczenie organizmowi niezbędnych kwasów tłuszczowych Omega-3 w najlepszej, najczystszej i najlepiej przyswajalnej postaci.
Badania dr Vogta nad regeneracją mięśnia sercowego, a nawet nad leczeniem nowotworów za pomocą monoestrów wróżą niezaprzeczalne przełomy w medycynie. Zastosowań i wpływu kwasów Omega 3 na ludzi organizm jest niemal nieskończenie wiele, ponieważ biorą one udział w większości funkcji życiowych i wchodzą w skład każdej błony komórkowej. 

Dr Andrzej Vogt

Z czasem odkryto również ich potencjalne działanie przeciwzapalne podczas stosowania miejscowego na skórę.

Choć obserwowane działanie przeciwzapalne potrafiło być błyskawiczne i spektakularne, to jednak stosowanie czystych estrów na skórę bez składników osłonowych i wspomagających wiązało się z bardzo silnym jej wysuszaniem. Stąd powstała potrzeba stworzenia formulacji zawierającej jak najwięcej monoestrów, jednak w towarzystwie innych prozdrowotnych olejów, które zapewniłyby właściwe nawilżenie skóry. 

Skuteczność formulacji okazała się zależeć nie tylko od samych składników, ale również od ich proporcji oraz stężenia głównych substancji czynnych. Próby trwały dwa lata, a Alaceum, w swojej ostatecznej i opatentowanej postaci, zawiera aż 12% monoestrów essentiALA.

W skład tego dermokosmetyku włączono ponadto inne naturalne substancje, takie jak olej z wiesiołka, olej lnianki i nagietka, które są znane ze swoich właściwości nawilżających i łagodzących. Po przetestowaniu wielu wariantów i proporcji, najskuteczniejsza okazała się kombinacja z dodatkiem propolisu, co znalazło odzwierciedlenie w nazwie – Alaceum PRO.

Ta formulacja została gruntownie przebadana na osobach ze skórą problematyczną i wrażliwą.

W związku z jej unikatowością zgłoszona została do ochrony patentowej w 28 krajach.
W październiku tego roku Alaceum uzyskało ochronę patentową w Polsce (Pat.246051), co udowadnia jej unikatowość i innowacyjność.

„Nie sprzedamy patentu koncernom, bo schowają go do szuflady!”

Dwa lata po złożeniu wniosku patentowego do firmy zgłosiły się osoby z dwóch dużych koncernów farmaceutycznych. Chcieli kupić patent na formulację. 

  • „Zaproponowali niemałe pieniądze, ale my byliśmy gotowi z nich zrezygnować na rzecz procentowego udziału w sprzedaży, bo tak wierzyliśmy w nasz produkt. Na to nie chcieli się zgodzić. Nawet na najmniejszy procent. Oraz na zapisy mówiące o tym, że produkt musi zostać wprowadzony na rynek i że mają mu zapewnić dystrybucję i promocję.
    Wygląda więc na to, że nie chcieli go sprzedawać. Chcieli najwyraźniej, żeby zniknął z rynku. Powiedzieliśmy więc, że nie sprzedamy patentu, bo wiemy, że trafi na dno szuflady.”
    – wspominają przedstawiciele firmy. 

Zamiast więc wejść dynamicznie na rynek ze wsparciem największych graczy z branży, Alaceum musi wydeptać swoją własną ścieżkę… wbrew tym graczom. Obecność w aptekach, kampania w telewizji i duże kampanie w internecie to miliony złotych, których producent nie ma. Ma za to produkt, którego nie ma nikt inny i który jest jak żaden inny…
Miesiąc temu Alaceum stało się partnerem wspierającym Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych, co ma być początkiem istotnych partnerstw branżowych, mających zapewnić tej formulacji dotarcie osób, które mogą jej najbardziej potrzebować. 

Doświadczenia użytkowników i mechanizm działania

Osoby stosujące Alaceum PRO raportują, że krem potrafi w bardzo krótkim czasie zmniejszać stany zapalne skóry również w przypadku stanów bardzo ciężkich i przewlekłych. Choć producent sugeruje stosowanie preparatu profilaktycznie, aby zapobiegać nawrotom, wielu użytkowników stosuje go bezpośrednio na zmiany skórne, uzyskując spektakularne efekty, często nawet już po kilku godzinach.

Ciekawym zjawiskiem jest reakcja skóry po aplikacji kremu. Niektórzy zauważają zaczerwienienie oraz chwilowe nasilenie objawów, które utrzymuje się przez kilka do kilkudziesięciu minut, by następnie zanikać wraz ze stanem zapalnym i pierwotnym zaczerwienieniem. Jest to interpretowane jako intensyfikacja procesu leczniczego, gdzie początkowe nasilenie objawów prowadzi do szybszego ustąpienia stanu zapalnego. 

Zdjęcia ze strony: www.alaceum.com – dzień 0, 3 i 7. 

Zaczerwienienie skóry może być związane z rozszerzeniem naczyń włosowatych pod wpływem działania estrów, co sprzyja lepszemu ukrwieniu i dotlenieniu tkanek, wspomagając proces regeneracji – komentują przedstawiciele producenta.
Badania dermatologiczne sugerują, że poprawa mikrokrążenia skóry może przyspieszać procesy naprawcze.

Chorzy i opiekunowie podkreślają ponadto, że choć formulacja Alaceum Pro przynosi często zdumiewające efekty, to jej działanie jest jeszcze wyraźniejsze i trwalsze, gdy przyjmuje się również doustnie monoestry w formie suplementu. Są głosy, że powinno się je przyjmować w ilościach większych, niż zaleca producent, bo nawet trzy łyżki stołowe dziennie.
Pokrywa się to ze sławami dr Vogta z wywiadu w Polskim Radio – „Możemy z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że pijąc trzy łyżki estrów dziennie, odnawiamy tkankę ludzką na poziomie komórkowym”. 

Inne nowatorskie kierunki badań w terapii chorób skóry

W poszukiwaniu skutecznych metod leczenia chorób skóry, naukowcy badają różne innowacyjne terapie. Terapia ozonowa i terapia wodorem to obszary, które wzbudzają zainteresowanie ze względu na ich potencjalne właściwości przeciwzapalne i regeneracyjne.

•Terapia ozonowa polega na zastosowaniu ozonu w celach terapeutycznych. Ozon, jako silny utleniacz, może stymulować procesy naprawcze skóry oraz działać antybakteryjnie. Badania opublikowane w “International Journal of Ozone Therapy” wskazują na skuteczność ozonu w leczeniu różnych chorób dermatologicznych.

•Terapia wodorem opiera się z kolei na wykorzystaniu wodoru molekularnego jako antyoksydantu. Wodór może neutralizować wolne rodniki i zmniejszać stres oksydacyjny. Publikacje w “Journal of Dermatological Science” sugerują, że terapia wodorem może mieć korzystny wpływ na stany zapalne skóry.

Choć te metody wymagają dalszych badań klinicznych, stanowią obiecujące kierunki w terapii chorób dermatologicznych.

Walka z chorobami skóry – potrzeba nowych rozwiązań

Osoby cierpiące na choroby skóry często doświadczają frustracji związanej z brakiem skutecznych i trwałych rozwiązań. Tradycyjne terapie z wykorzystaniem sterydów potrafią czasowo gasić stany zapalne, ale nie regenerują komórek naskórka oraz warstwy lipidowej skóry, przez co objawy mają tendencję do nawracania. Dlatego tak ważne jest poszukiwanie nowych metod, które nie tylko łagodzą symptomy, ale też wspierają naturalne procesy regeneracyjne skóry.

Odkrycia dotyczące zastosowania monoestrów kwasów Omega w dermatologii otwierają nowe możliwości dla osób zmagających się z przewlekłymi chorobami skóry. Naturalne substancje o potencjalnym działaniu przeciwzapalnym i regeneracyjnym mogą stanowić alternatywę lub uzupełnienie dla tradycyjnych metod leczenia.

Wprowadzenie na rynek produktów opartych na tej technologii, takich jak Alaceum PRO, daje nadzieję na skuteczną terapię dostępną już teraz. Zgłoszenie formulacji do ochrony patentowej w 28 krajach świadczy o międzynarodowym uznaniu dla tej innowacyjnej metody.

Jednocześnie trwające badania nad innowacyjnymi metodami, takimi jak terapia ozonowa czy wodorem oraz te z wykorzystaniem substancji odkrytych w grzybach wskazują na dynamiczny rozwój w dziedzinie dermatologii. Połączenie wiedzy naukowej z naturalnymi składnikami może przynieść przełom w leczeniu chorób skóry.

Ważne jednak, by lekarze stali się otwarci na testowanie nowatorskich metod, bo jeżeli nie zaczną traktować każdego pacjenta indywidualnie, a swojej wiedzy jako zamkniętej księgi, to równie dobrze można się zgłaszać po sterydy i antybiotyki do serwisów wystawiających recepty przez telefon. 

Źródła:

www.alaceum.com

•Simopoulos, A. P. (2002). The importance of the ratio of omega-6/omega-3 essential fatty acids. Biomedicine & Pharmacotherapy, 56(8), 365-379.

•Valacchi, G., Lim, Y., Belmonte, G., & Miracco, C. (2005). Ozonated sesame oil enhances cutaneous wound healing in SKH1 mice. Wound Repair and Regeneration, 13(4), 424-431.

•Ohtsuka, Y., & Hamano, H. (2012). Molecular hydrogen as a preventive and therapeutic medical gas: initiation, development and potential of hydrogen medicine. Pharmacology & Therapeutics, 144(1), 1-11.

https://trojka.polskieradio.pl/artykul/1529482,estry-lniane-recepta-na-powrot-do-zdrowia

Uwaga: Przed zastosowaniem jakichkolwiek nowych metod leczenia należy skonsultować się z lekarzem lub specjalistą w dziedzinie dermatologii.

Add a comment

Dodaj komentarz